2020 — Zmiana diety całej rodziny
Zainspirowani przez przyjaciela przechodzimy na dietę ketogeniczną. Cukier znika z naszej kuchni. Zaczynamy szukać deserów, które smakują dzieciom — i nie znajdujemy.
Jesteśmy rodziną na diecie niskowęglowodanowej od 6 lat. Tworzymy ciasta i torty bez cukru, bez mąki pszennej — bo to, czego szukaliśmy, nie istniało. Oto nasza historia.
Większość produktów „bez cukru” na sklepowej półce to pozory. Batony „fit” pełne maltitolu, który nadal podnosi cukier we krwi. Torty „bez cukru” z cukierni — nadal na mące pszennej, nadal pełne węglowodanów. Tylko bez białego cukru, jakby to wystarczyło.
Czekolady „dla diabetyków” ze składem równie długim jak te zwykłe. A do tego maltitol, który u wielu osób z insulinoopornością wywołuje wzdęcia i problemy trawienne.
Kto próbował takich produktów, ten zna to uczucie: „no dobra, ale to nie jest deser”. Smak kartonu z dopiskiem „zdrowe” na etykiecie. Albo skład, który niby lepszy, ale po sprawdzeniu — wcale nie.
Zaczęliśmy od tego samego rozczarowania. I właśnie dlatego powstała Mus Malina — bo to, czego szukaliśmy, po prostu nie istniało.

Zainspirowani przez przyjaciela zaczęliśmy czytać o diecie niskowęglowodanowej. O tym, że człowiek przez tysiące lat jadł właśnie tak, że organizm nie jest zaprojektowany do ciągłego przeżuwania węglowodanów. Im więcej czytaliśmy, tym trudniej było wrócić do tego, co jedliśmy wcześniej.
Mój mąż przeszedł na dietę ketogeniczną jako pierwszy, latem 2020. Ja byłam wtedy w ciąży — zmieniałam dietę stopniowo. Po porodzie, na początku 2021, odcięłam węglowodany całkowicie. Nasza córka Gabrysia — tak samo. Dzieci towarzyszą nam w tym od samego początku.
Efekty? Szybkie i konkretne. Zniknęły poobiednie zjazdy energii. Mężowi ustąpiły migreny. Waga się ustabilizowała. A dzieci? Zdrowe zęby bez śladu próchnicy. Żadnego cukrowego „haju” po posiłkach i żadnej katastrofy energetycznej godzinę później. Spokojniejszy sen, mniej infekcji.
To nie był miesięczny eksperyment — to stał się nasz sposób życia. Potem przyszły kolejne ciąże — obie na diecie niskowęglowodanowej, zgodnie z zaleceniami dr. Tomasza Dangela. Czworo dzieci, sześć lat bez cukru. Pozostał jednak jeszcze jeden problem do rozwiązania.
Skąd wziąć słodkości, które wszyscy uwielbiamy, nie wracając do szkodliwego cukru w diecie?
Godziłam się z myślą, że pyszne desery to przeszłość. Na szczęście bardzo się myliłam.— Paulina, założycielka Mus Malina
Tradycyjne cukiernictwo ma ułatwione zadanie. Cukier to gotowe rusztowanie — nadaje się do biszkoptów, kremów, do pieczenia bezy. Świetnie się karmelizuje, każdy zna jego smak, jest tani i przewidywalny.
Uzyskanie podobnego efektu bez cukru i niemal bez węglowodanów to zupełnie inna skala trudności. To nie zamiana jednego składnika na drugi. To setki drobnych decyzji przy każdym przepisie: jaki słodzik i w jakiej proporcji, jak przygotować krem żeby był stabilny, co zrobić żeby erytrytol nie „chrzęścił” w zębach.
Da się upiec bezglutenowy tort bez mąki pszennej, prawie bez węglowodanów? Da się. Ale to nie jest jeden trik — to tysiące prób, z których wyciągnęłam wiedzę, jakiej nie znajdziesz w żadnej książce kucharskiej. Zamiast margaryny — prawdziwe masło i gęsta śmietanka. Zamiast mąki pszennej — mąki orzechowe z naturalnych składników, które dają wilgotność i wspierają florę jelit.
Prawie wszystkie słodycze „bez cukru” na sklepowej półce zawierają maltitol — słodzik o indeksie glikemicznym 35, który nadal podnosi cukier we krwi. Producenci go używają z jednego powodu: jest 3–5 razy tańszy od erytrytolu.
Od początku wiedzieliśmy, że nie pójdziemy tą drogą. Naszym głównym słodzikiem jest erytrytol — zerowy indeks glikemiczny, zero kalorii. W kremach stosujemy również sukralozę, która świetnie łączy się z nabiałem. Zamiast mąki pszennej — mąki migdałowe, kokosowe i błonnik bambusowy. Zamiast margaryny — prawdziwe masło i gęsta śmietanka.
Nasza etykieta? Przeczytasz ją w 5 sekund i zrozumiesz każde słowo.
| Maltitol | Erytrytol (nasz wybór) | |
|---|---|---|
| Indeks glikemiczny | 35 | 0 |
| Kalorie na 100 g | 210 kcal | 0 kcal |
| Wpływ na cukier we krwi | Podnosi | Nie podnosi |
| Koszt dla producenta | 3–5x tańszy | Droższy — dlatego 90% branży go nie używa |
Desery Mus Malina są stworzone dla osób z cukrzycą, rodziców szukających zdrowych słodyczy i osób na diecie keto. Każdy deser ma 0g cukru dodanego i niski indeks glikemiczny.
Szukasz ciasta, po którym glukometr nie oszaleje? Nasze desery mają bardzo niski indeks glikemiczny i minimalną zawartość węglowodanów.
Jesz niskowęglowodanowo i brakuje Ci prawdziwego deseru — nie kolejnego „zamiennika”, który smakuje jak kompromis? Robimy takie desery.
Robisz tort na urodziny dziecka i chcesz, żeby po nim nie było cukrowego szału, a potem płaczu z braku energii? Robimy takie torty.
A może po prostu chcesz jeść świadomie i nie godzisz się na to, że „zdrowe” znaczy „mdłe”? Sprawdź nasz sklep — nie musisz być na żadnej diecie, żeby pokochać to, co robimy.
Tak. Wszystkie nasze desery mają indeks glikemiczny bliski zeru, ponieważ używamy erytrytolu (IG 0) zamiast cukru. Nie zawierają maltitolu ani innych słodzików podnoszących poziom glukozy we krwi. Erytrytol jest uznawany za bezpieczny przez EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa żywności).
Tak. Nasze desery testuje czwórka dzieci założycielki — codziennie, od lat. Erytrytol jest uznawany za bezpieczny przez EFSA. Nie stosujemy sztucznych barwników ani konserwantów. Używamy naturalnych składników: masła, śmietanki, mąk orzechowych.
Tak. Nasze keto desery nie zawierają mąki pszennej — używamy mąk orzechowych i kokosowych. Większość deserów ma poniżej 5g węglowodanów netto na porcję, dzięki czemu możesz zostać w ketozie bez rezygnowania ze słodkiego.
Używamy wyłącznie erytrytolu (IG 0), nie maltitolu (IG 35), którego używa 90% branży, bo jest 3-5x tańszy. Nasze składy są krótkie i zrozumiałe — przeczytasz etykietę w 5 sekund. Każdy deser jest robiony ręcznie w małych partiach, z prawdziwego masła i gęstej śmietanki.
Zainspirowani przez przyjaciela przechodzimy na dietę ketogeniczną. Cukier znika z naszej kuchni. Zaczynamy szukać deserów, które smakują dzieciom — i nie znajdujemy.
Notatnik, składniki, setki prób. Pierwszy sernik bez cukru trafia do kosza. Drugi też. Ale gdzieś przy piętnastym podejściu mąż mówi: „ten jest dobry”. Nie „niezły jak na zdrowy” — dobry.
Setki przepisów, dziesiątki porażek, rosnące portfolio deserów. Własne żelki, domowe czekolady, torty urodzinowe robione co roku od zera. Sześć lat prób nauczyło nas rzeczy, których nie ma w żadnym podręczniku.
Myśl, która nie dawała spokoju: nikt nie robi tych słodyczy tak, jak bym chciała. A ja bym je kupowała. Czas coś z tym zrobić.
Komunia córki Gabrysi z pełną oprawą deserową. Słodki stół bez cukru na wydarzenie dla prawie 200 osób — zachwyt, także od ludzi dalekich od diety. Pierwsze zamówienia, marketing szeptany.
Sklep internetowy, umowa z DPD Food na wysyłkę w łańcuchu chłodniczym do całej Polski. Tempo wzrostu, którego się nie spodziewaliśmy. Ale zasada jest ta sama od pierwszego dnia.
Krótki skład, który rozumiesz. Smak sprawdzony przez najsurowsze jury — czwórkę dzieci, które nie znają dyplomacji. Zero kompromisów w składnikach.
„Jeśli Ci nie zasmakuje — oddam pieniądze. Bez pytań.” — Paulina